Od dłuższego już czasu toczy się między Izraelem, a Polską spór. Konflikt dotyczy nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej autorstwa wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Ustawa, w pierwotnie zaproponowanym przez autora kształcie, przewidywała kary dla wszystkich osób przypisującym Polsce sprawstwo holokaustu. Wszystkie osoby, które użyłyby przykładowo terminu „polskie obozy zagłady” miałyby ponieść surowe kary. Z historii wiemy bowiem, że sprawcami holokaustu były nazistowskie, hitlerowskie Niemcy. Tą ustawą rząd polski chciał bronić dobrego imienia swojego kraju. Jednak, niedługo po ogłoszeniu projektu nowelizacji ustawy o IPN, państwo Izrael sprzeciwiło się jego zapisom. Strona Izraelska uznała, że karanie wszystkich osób, które otwarcie będą mówić o polskiej odpowiedzialności za Holokaust będzie zatajać prawdę na temat Holokaustu. Izraelczycy, na czele z premierem tego kraju Binjaminem Natanjahu, zaczęli obawiać się o ograniczenie wolności wypowiedzi na temat zagłady Żydów osobom uratowanym z tamtych czasów.

Podkreślali także że wspomniana ustawa ograniczy działalność kulturalną i naukową w ramach holokaustu. Strona Polska uznała te obawy za słuszne, nie chcąc podsycać sporu z Izraelem. Dlatego też wprowadzono do ustawy poprawki, które miały chronić przed karami m.in. osoby prowadzące działalność kulturalną lub naukową wokół holokaustu. Ponadto mimo, że Prezydent RP Andrzej Duda ustawę podpisał to skierował ją także do Trybunału Konstytucyjnego. Był to także wyraźny sygnał, że Polska nie chce podsycać konfliktu z Izraelem. Mimo to spór między obydwoma krajami ciągnie się już jakiś czas. Izrael nie chce, aby pamięć o Holokauście była tuszowana. Polska z kolei chce bronić swojego dobrego imienia, bo przecież większość Polaków ratowała Żydów, nie zaś jak garstka innych, która wydawała ich na śmierć. Tak poważnego kryzysu w relacjach między obydwoma krajami jeszcze nie było. Jak i kiedy się on zakończy? Tego dowiemy się wkrótce.

Leave a Comment